statystyka
O przebudzeniu się . O poznawaniu i inwestowaniu w Siebie
wtorek, 14 listopada 2017
nocnne biegajace lampki

Siedzę przed kompem ...ręce mam zimne , ubrałam gruby sweter skarpety i robię sobie herbatę...zastanawiam się czy jechać dziś na Cytadelę ..po co ??? sama zadaje sobie to pytanie ...po to żeby pobiec kolejny raz ...no znowu nie tak kolejny ale dwa biegi nocne mam już są sobą , jak pojadę za dwie godziny ten będzie trzeci ....po to żeby na pupuni gościł uśmiech , ...żeby w trudnych chwilach powiedzieć sobie dałaś rade 5-tkę nocą to załatwisz już wszytko ...po to żeby przełamywać samą siebie , po to żeby mówili że wariatka , a ja i tak mam ich w nosie niech mówią ...po to żeby mieć co wspominać ...po to żeby zegarek miał co robić ...po to żeby nie tęsknić....

a dlaczego nie ???... bo tak daleko , bo sama , bo nie będzie Sławki , bo nie będzie Alinki ...bo zimno, bo późno...bo nie mam czapki biegowej...

po głowie chodzą różnorodne  myśli , te bardziej szalone i te realne , te które wiedzą jak będzie , wiedzą ze znowu będę wyzywać w trakcie biegu , ze będę łapała oddech jak ryba , ze będzie pod górkę , cały czas praktycznie pod górkę ...ze będę czekała kiedy będzie rozarium bo tam połowa biegu , kiedy będą czołgi bo tam najgorsza i ostawania duża górka , kiedy będzie aleja , na której będę mijała ...te cudowne światełka , dające do zrozumienia ze takich wariatów jak ja jest więcej , światełka , które dają nadzieje ze już blisko meta , które są też dla mnie wyzwaniem bo kiedyś bym też tak chciała , drugi raz tego samego dnia przebiec daną trasę i nie umrzeć ...

Po głowie szaleją wizje , wizualizacje tego co znam i wiem , ...nie muszę zamykać oczu żeby widzieć trasę ...to tak jakbym miała otwarte oczy  a na nosie okulary , które pokazują film z drzewami , lampami , które staną mi na drodze...ławkami , które zapraszają żeby usiąść odpocząć ...a jednak nie teraz ...mijam je...

Liście na asfalcie to kolorowy dywan , który informuje jaka aura , kiedy biegnę , że to jesień , ale w noc nie będzie ich widać , będą się tylko błyszczały ostrzegając że ślisko pod nimi ....

przed oczami przewijają się kadry z filmu z ostatniej biegowej nocki , koło serca robi się ciepło , tak cudownie bo przypominają się uczucia , które towarzyszyły na 4 km ...piękno biegnących latarek , cudowna cisza , która otulała mnie , oraz radość ze jestem TU i TERAZ...to cudowne uczucie przy którym zapomina sie o zmęczeniu.... wdzięczność ze mogłam tam być ...i dane mi było tego doświadczyć ....

Myślę nadal ale pojadę...nie ma nic za darmo , radość musi być tez okupiona wysiłkiem ....

piątek, 03 marca 2017
Tak....nie ....nie wiem...

Siedzę jak na szpilkach..pierdolony stres mnie wpierdziela po kawaleczku...nie moge myśleć.nie mogę oddychać...nic nie mogę...o moge ryczeć na zawołanie... chce mi się spać ale nie moge spać... sie boję ze bedzie NIE....

wtorek, 14 lutego 2017
Dziś....

IMG_20170214_120535_268

Jest wtorek...i dzień Walentego...a to najlepiej go przedstawia...jak to ja miało byc na dole jest do góry,:-)

niedziela, 12 lutego 2017
Dużo krzyżyków...

W piątek się dowiedziałam że w maju ktoś bierze ślub,myślałam cały dzień wczoraj i jak już nic nie wiedziałam odpuściłam ....to wymyśliłam...może czasami tak trzeba dopuścić...chociaż to takie trudne...wymyśliłam serce  napisami,o miłości...nie wiem czy potem zrobię poduszkę,czy obrazek będę myślała jak zrobię...dobra koniec pisania czas do pracy �� bo jutro zamawiam dwa obrazki jeden na komunie i na ślub dla mojej Asi��14868929244881907970503

sobota, 11 lutego 2017
Sobotni wiatr

Za oknem wieje z mocną siłą..tak jest od samego rana jak tylko otworzyłam zamknięte oczy...zapaliłam solną lampkę chcialam wstac ale ogólnie nie chciałam ,powinnam poszukać co bym mogła wyszyć na ślub dla jednej bliskiej mi osoby,ale myśli pogrążył mnie w całości...wczoraj byłam w grocie solnej,cudowna muzyka,szum morza...rano przypomniałam sobie te kojące dźwięki i zasnęłam jeszcze.Obudzil mnie jasny słoneczny dzień...szkoda że moje myśli nie mogą być tak jasne i optymistyczne...dużo się zaczęło dziać...zrobiło się bardzo nerwowo..jeżeli nic się nie zmieni to mam końcowe odliczenie...powinnam być na to gotowa ale miał być maj a nie marzec....to tylko 30 dni..a moze aż 30 ....tego będę sie trzymać..zrobię wszystko żeby wykorzystać je na 100%..ogladałam wczoraj "słodki listopad" uwielbiam ten film smutny ale daje dużo do myślenia oni tez mieli dla siebie 30 dni....bardzo sie boję co będzie z moją bardzo niską samooceną będzie mi bardzo ciężko bo przecież ja do niczego się nadaję...nic nie umiem...ostatnio jak nie mogę spać w nocy powtarzam sobie że jestem dobrym pracownikiem, dobrym człowiekiem..pomaga bo zasypiam na jakiś czas...wiatr wieje mocno w sobotnie popołudnie może przewieje moje myśli....

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 128