Ostatnie wpisy
Zakładki:
Coś co zmienia
Cudowni ludzie :):):):)
Igłą i nitką
MARZENIA
Scrapbooking i ja...
|
O przebudzeniu się . O poznawaniu i inwestowaniu w Siebie
sobota, 24 marca 2012
Co robię ?
Piekę naleśniki z jabłkami , zastanawiam się jak rozwiązać nurtujący mnie problem , sprzątam w kuchni , słucham Piaska , wyrzucam mąke z robalami , myję okna , które są podobno zwierciadłem duszy .... a może lustra ....płaczę , szukam inspiracji do wykonania kartek na święta , urodziny , powieszam pranie , które już oczyściło się z brudu.....ustawiam na korytarzu dwie torby , w jedną wkładam makulaturę i druga pozostałe śmieci.... oglądam zemstę bogów ...zastanawiając się kto się mści na mnie ....nakładam maseczkę na twarz łudząc się ze ona coś zmieni...
To robię do godz 12 40 co będzie dalej nie wiem .....
piątek, 24 lutego 2012
to co ......
Słucham Piaska jego ostatniej płyty a raczej teledysku i ....jestem zakochana w nim ... Mewy nad nim kreślą sobie tylko znane ósemki... następnie ledwo odczuwalne przejście w inny świat ...polna droga stary rower, przydrożne wierzby i zachodzące słońce.... w oddali delikatne pagórki zapraszające do podróży wspomnień .... taka droga była za mojego dzieciństwa w pewnej wsi...kochałam ją całym dziecinnym sercem .
niedziela, 25 grudnia 2011
* * *
Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei „więźniom", tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość, jest Boże Narodzenie. Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg pokochał innych przez ciebie, zawsze wtedy, jest Boże Narodzenie.
niedziela, 18 grudnia 2011
przeczytane i nie do końca zrozumiane....
Mowa w tytule o moim kochanym Paulo Coelho i jego nowości na naszym rynku "Alef" Kupiłam ją bo przeczytałam jeden fragment , który zacumował się na sercu : " Pomogę Ci . Kiedy jutro znajdziesz się na szczycie , spójrz przed siebie. Będę na sąsiedniej górze. Specjalnie dla ciebie spędzę tam noc i rozpalę ognisko.Wpatruj się w ogień i myśl o naszej przyjaźni. To Cię ogrzeje i pomoże ci przetrwać noc. Kiedyś może ja poproszę cię o przysługę " Fantastyczne słów , które można w chwilach trudnych przekazać przyjacielowi a jeszcze milej będzie jak sami je od kogoś usłyszymy.... Paulo przemierza Rosję koleją transsyberyjska 9288 km. Dwa tygodnie spędzone w pociągu. Dwa tygodnie zadawania pytań , spotykania ludzi zarówno tych żyjących w dzisiejszych czasach jak i w innych stuleciach. Zastanawiam się co jeszcze mogę napisać o tej książce. Ona jest inna ale dlaczego ? ...Oczami wyobraźni przenosiłam się razem z bohaterem do mroźnej Moskwy , podziwiałam zamarzniętą fontannę , widziałam Bajkał , który wołał , szamana częstującego mnie płynem o niewiadomych składnikach , każdą cząstka mojego ciała czuła stukot pociągu. Słyszałam grę na skrzypcach , oraz czułam pożądanie ...ale nie rozumiałam końca.. Może na tą chwilę miałam przeczytać , zrozumieć początek książki. Mam go całego pokreślonego ołówkiem . Nie umiem czytać Paula bez ołówka w dłoni. Chciałbym całą sobą zrozumieć : "(...)że jeśli teraz niczego nie zmienię, do końca życia będę powtarzał w kółko stare schematy" " jestem tu i teraz. Jestem wynikiem tego , co się zdarzyło i co się wydarzy, ale w tej chwili jestem tutaj . Jeśli popełniłem błąd, mogę go naprawić albo przynajmniej prosić o wybaczenie. Jeśli zrobiłem coś dobrego, powinienem się cieszyć i bardziej świadomie przeżywać teraźniejszość" Wiem że to kolejna książka bardzo pozytywna ,dająca do myślenia, i pchająca do działania. Nie umiem więcej napisać o niej :( czuję ją w środku ale żadne słowa nie przychodzą do głowy.... Warto ją przeczytać by chociaż w trakcie czytanie nie być samemu bo :....Samotność potrafi być straszna i wyniszczająca (...)" oraz odpowiedzieć sobie co to jest Alef :):)
sobota, 17 grudnia 2011
grudzień czy to ty ?
To już grudzień .... Dni uciekają spod stóp jak liście gnane wiatrem. Wstaję ubieram się wędruję w nieznane.. Dzisiaj wstałam wcześnie chociaż sobota i szaro buro za oknem.wypiłam sobie herbatkę z imbirem , zjadłam chleba ze smalcem i posłuchałam Piaska. Oto jego nowa piosenka , która jest odpowiedzią na moje zbłąkane myśli .... Bardzo żałuję że nie poszłam na koncert ...to ta jedna z decyzji źle podjętych...szansa , która przeszła koło nos....dwa koncerty a mnie na nich nie było....bardzo żałuję ..... Byłam na roratach o 6-30, i całe przeryczałam....ksiądz mówił , fantastycznie , schola śpiewał cudownie, półmrok panujący w świątyni , palące się świece spowodowały lawinę wspomnień z dzieciństwa.... Zawsze w szkole podstawowej chodziłam na roraty , zbierałam karteczki , naklejałam je na arkusz i na koniec zanosiłam żeby może wygrać jakiś upominek...nigdy nic nie wygrałam...ale właśnie teraz pisząc uświadomiłam sobie że wygrałam i to najpiękniejszą nagrodę ..WSPOMNIENIA.... cudowne , wspomnienie , kościoła , którego już nie ma a ja nadal mam jego obraz w duszy..., roześmianych powrotów do domu, bitew na śnieżki ....fantastyczne czasy to były , tylko że wtedy się tego nie doceniało. To już tak musi być .... Życzę sobie i wszystkim co tu może czasem zaglądają , zatrzymania się na chwilę i poczucia TU I TERAZ ....:)
sobota, 19 listopada 2011
wieczór kinowy
Byłam wczoraj w kinie . Na kolejnej części Zmierzchu, Przed świtem .....i co ????? ..Jest fantastyczny...Najbardziej urzekła mnie ścieżka dźwiękowa. Nie wiem jak mam to opisać . Słyszę piosenkę a w tle smutne wycie wilków...rozpaczliwie tęskniące , nie mogące pogodzić się tym co się stało.....Drugim momentem , który nadal gra mi w duszy to chwila Przemiany nie tylko Belli ....cudowne piosenki , przerywane delikatnym ale stanowczym rytmem bijącego serca. Jestem zauroczona . Widownia zarówno się śmiała jak i była przestraszona , niektórymi scenami....fantastyczne dialogi dwóch rywali. Tego nie można opisać , to trzeba posłuchać . Ważną rolę w genialnych wypowiedziach odgrywa mimika twarzy , ciała. Czasami wystarczy tylko lekkie drganie brwi , czy uśmiech prawie nie dostrzegalny a scena nabiera uroku , czaru , magicznej mocy Jestem fanką wszystkich bohaterów. Uwielbiam ojca który przeważnie zakłopotany nie wie co powiedzieć a jak już się odezwie to sala pęka ze śmiechu, Bella swoim wyrazem twarzy czasami wkurza , ale przebierając się w seksowna bieliznę , wywołała aplauz nie tylko panów...Edward z sinowatym kolorem skóry w tej części schodzi na plan drugi...Jacob , który jest moim zdaniem największą gwiazdą tego odcinka. Jestem nim zauroczona...nie tylko chodzi o muskulaturę ciała on mam to "coś" Kończę opis , który i tak nie odda nawet w najmniejszej części tego co czuję po jego obejrzeniu. Zastanawiam się co jest magią tego filmu...Przecież treść jest banalnie prosta, nie skomplikowana, powiedziała bym wręcz oklepana a jednak mam ochotę i to wielką iść na ten film jeszcze raz....!!!!!!! Jest w nim ukryta magia , taka jak w Harrym Potterze, że tysiące ludzi idzie do kina i wychodzi zauroczona, pełna pozytywnej energii, tęskniąca za dalszą częścią .Może to tylko moje odczucia , można oczywiście się z nimi nie zgadać . Przeszukałam internet ale nie znalazłam nigdzie ścieżki dźwiękowej do ostatniej części , jeżeli ktoś gdzieś znajdzie proszę o info :) Życząc udanej soboty i niedzieli odpływam zauroczona kinowym hitem listopada :)
środa, 16 listopada 2011
na gorąco......chociaż listopad :)
"dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki " ja weszłam , i nie chodzi tutaj o związki...te słowa dobrze też pasują do innych dziedzin np. praca.... weszłam , na początku myślałam, że będzie dobrze (i tak było), wierzyłam, że będzie lepiej niż w obecnej pracy było....weszłam z nadzieją,że dawne znudzenia będące we mnie przez tyle czasu minęły i odnajdę się znowu tutaj ...ale chyba nie....zdałam sobie sprawę z tego czytając dzisiaj rano książkę "Prezent". Powinniśmy uczyć się na błędach i nie popełniać ich więcej. Ja dostałam taką lekcję w maju, ale złość na los, że mnie tak potraktował przysłonił mi trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość. Jak juz się odeszło, nie powinno sie wracać a szczególnie, że nadal nie czuję się tego, co się robi....czyli nauka po prawie 6 mc...szukam dalej i to bardziej intensywnie. Dziekujac przy okazji wszystkim, którzy stanęli na moje drodze, i pomagali jak potrafili :) Przeczytane fragmenty dały mi trochę wiatru pod skrzydła, przemyślałam kilka spraw,i zauważyłam swoje non stop powtarzane błędy. Teraz tylko odwagi do podjęcia innych decyzji, Bo przecież jak wciąż popełniam te same błędy to mam te same efekty, może czas popełnić inne ? i zobaczyć, co będzie ? Boję się tylko czy Odwaga mnie nie opuści...ale podobno początkującym cały wszechświat pomaga :):) Może trochę zawiłe to, co napisałam, ale czułam, że muszę to napisać, może dla siebie a może ktoś to przeczyta i mu sie coś spodoba i zrozumie :) Wracam do pracy pod hasłem "TU I TERAZ" liczy się teraźniejszość, ale trzeba wyciągać lekcje z przeszłości i planowac przyszłość :) Wszechświat daj odwagi:)
sobota, 12 listopada 2011
LISTOPAD ....
zakręcony na max.... Ostatni tydzień byłam na L-4 , podobno jest ze mną lepiej ale mam co do tego wątpliwości. Już nie pamiętam ile razy wybierałam się do miasta po buty i dupa...mam nogi jak elefant . Takie jedne dzisiaj śliczne przymierzałam ale oczywiści dużemu palcu było ciasno ....obetnę go jak w bajce o kopciuszku :):) Młoda ma tyle sprawdzianów , że już myli mi się jakiego przedmiotu się uczymy...dzisiaj od rana była wałkowana historia o neadertalczyku wiem wszystko i o powstawania pisma , oraz o wylewaniu Nilu i użyźnianiu gleby :P:P, czekają mnie jeszcze ułamki ..... Młoda ma imieniny w poniedziałek a ja jak zwykle prezent na sam koniec kupię , chociaż ostatnio nastolatka tak mi daje do wiwatu , że nie mam ochoty jej nic kupić tylko wysłać na Syberię z biletem w jedną stronę ... (jestem okropna ) Młoda chodzi na francuski , podoba się jej ...dobrze że nauczycielką jest starsza Pani bo ..... Miałam mieć premię na koncie 10 a tutaj dupa ...:( firma zmieniła regulamin i będzie razem z wypłatą , QQQQQQ......ale jestem na to wściekła ..... Właśnie dałam sobie wyzwanie do zrealizowania ...ma początek grudnia muszę zrobić album z kilkoma zdjęciami...koszmarek mały , cholernie mało czasu i jeszcze nie mam zdjęć ...Pomysły w głowie są ale jak znam siebie to i tak wyjdzie co innego ....Boję się że czasu tak mało :( Zamówiłam bilety na Zmierzch , Przed świtem cz 1.Idę w piątek .Cieszę się bo może wreszcie uda mi się spotkać z Babyjagą , której doba powinna mieć 3 x 24 h . Chciałam iść na koncert Piaska , ale cena biletów mnie wygięła ... szkoda bardzo żałuję :( ...nie można mieć wszystkiego :):) Jesień jest piękna , cudowna w tym roku....Mogłaby być taka do wiosny...Ominęła by grudzień :):) Chodząc po sklepach , widziałam już wystawy świąteczne BRRRRRRR...szaleństwo , czekałam tylko na George Michael ale udało się jeszcze nie puszczają :):) W tym roku nie smakowały mi Rogale , chyba jestem chora....:P:P Zmykam , kupiłam dzisiaj kilka ćwieków i muszę nauczyć się je wkładać na kartki :) znowu coś nowego ...
sobota, 05 listopada 2011
miał być inny wpis .....
Jeden telefon ...potrafi przewrócić , obezwładnić , dobry nastrój w ciągu jednej mini sekundy.....tak było mi dobrze a tu masz .....pierdolony telefon , kto go wymyślił ???? Znowu mam zrobić coś przeciwko sobie ? jak powiem nie to będę ta najgorsza...ale co za różnica i tak już jestem . Jeden telefon ...... jedna stówa....... jedno tak ...... jedno nie ........ I znowu decyzja do podjęcia . Znowu wszystko się we mnie gotuje...znowu a szkoda gadać ..... Dobra teraz z innej beczki ....ale chyba wena , która zagościła u mnie przepadła , znowu się schowała... To znalazłam przypadkiem właśnie w tej chwili ..... Nic dodać nic ująć..... Kiedyś przeczytałam , że jak masz dobry nastój to jesteś na właściwej drodze żeby go sobie popsuć.....jakoś to tak było. Aż strach czuć się dobrze ...... Idę wziąć kąpiel może przemyślę sprawę i będzie ok :)
sobota, 22 października 2011
sobota ......:(
Powinnam wstać w dobrym nastroju , wypoczęta , uśmiechnięta ...powinnam ale było inaczej Młoda miał iść do szkoły bo odrabiają 31-10. Mówiłam jej że idzie i koniec rozmowy na ten temat...ona rano odstawiła szopkę że jest sobota i ona nigdzie nie idzie do żadnej szkoły . Ja jej na to, że nie napisze jej usprawiedliwienia i koniec.... Moje ostatnie zdanie że idzie , ona nie poszła .... Jak miałam 13 latkę wysłać do szkoły ????siłą zaprowadzić....na rozmowę spokojną nie mam juź siły ..... jestem wredna matka bo nie chciałam żeby dziecko miało dzień wolnego i mogło odpocząć po "trudnym tygodniu " (jestem ciekawa dla kogo było on trudniejszy ) Nie poszła , powiedziałam jej że siedzi cały dzień u siebie w pokoju i do jedzenia ma tylko to co uszykowałam jej do szkoły. A najważniejsze że z nią nie gadam , i ma mi schodzić z oczu.... Ona powiedziała ,że mnie nie rozumie o co mi chodzi ..... W tym momencie eksplodowałam .....ubrałam się wyszłam po zakupy.... Mam już przygotowany plan zemsty w dniu 31-10-2011 będzie bardzo zdziwiona ...... Ja osobiście czuję się z tym wszystkim bardzo źle , poniosłam klęskę...i mi ciężko...nie pomógł nawet serniczek ....DOLINA !!!!!!! Zmiana tematu :) prawie po 2 mc podziękowałam mojej sąsiadce za czuwanie nad domem w wakacje. Dlatego tak długo że wyszyłam jej bez. Miałam już go zrobionego w zeszłym tygodniu ale pobrudziłam paspartu i musiałam kupić nowe. Oto bez :)
Muszę jakoś odreagować bo mnie nadal telepie....tylko nie mam pomysły jak :( Kupiłam sobie wczoraj herbatki w herbaciarni na Startym Rynku Bonsai i Owoce pasyjne i mango. Zaparzę je w ulubionym , kubeczku puszczę Piaska i zobaczę jak będzie ..... | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||